Zastanawiające jak ważne miejsce w systemach kulturowych zajmuje religia. Nie mogąc zrozumieć, człowiek próbuje rytualnymi praktykami i "magicznymi" słowami poradzić sobie z tzw. sferą sacrum. Jej złożoność i niewytłumaczalność paradoksalnie mało kogo skłania do głębszych refleksji. I słusznie. Religia, jako system wszechogarniający (zdaniem Clifforda Geertza - kulturowy), nie byłaby w stanie osiągnąć statusu prawdziwościowego i eksplanacyjnego dla członków danej społeczności, gdyż jednostki refleksyjne są w niej zawsze mniejszością. Czego ludzie nie potrafią zrozumieć, tłumaczą metafizyką i "boskimi" prawidłami. Jeśli w ogóle chce im się reflektować nad nierozwiązywalnymi kwestiami. Bo religia do dla wielu nie tyle system wierzeń, ile zestaw praktyk, organizujących życie. W tym sensie mogłaby w zasadzie obecnie egzystować nawet bez systemu wierzeń czy panteonu bóstw.
Odrzucenie religii to spory wysiłek. Nie chodzi wszkaże jedynie o negację danego boga czy bogów, ale wręcz o odrzucenie danej tradycji. W istocie postawa antyreligijna jest postawa kontrkulturową. Dopiero przy próbie odrzucenia religii uświadamiamy sobie jak bardzo jesteśmy w nią uwikłani. Nasz język, który poniekąd konstruuje nasze uniwersum symboliczne, jest nią przesiąknięty, uwikłany neimla bez wyjścia. Nie ma większego sensu tego rozplątywać Pozostaje zatem odciąć. Trzeba jednak mieć świadomość, że dla większości ludzi religia wydaje się czymś tak oczywistym jak panujący system polityczny. I dlatego jej całkowita izolacja i likwidacja wydaje się niemożliwa, natomiast możlliwe i potrzebne jest stopniowe i konsekwentne ograniczanie do minimum jej wpływu na nasze życie.
Niektórzy ludzie tzw. wierzący uważają, że ich religijne uczucia należy chronić. Choć z punktu widzenia psychologii absurdalnym jest twierdzić, że można obrazić stan psychiczny, tysiące religijnych ludzi kompletnie to ignoruje i żąda dla swych przekonań prawnej ochrony. Nie chodzi tylko o swobodę ich głoszenia ale o uniemożliwienie jakiejkolwiek krytyki zarówno treści, jak i związanych z nimi symboli. I tak wizerunek proroka albo spersonifikowanego boga (lub przedmiotu z nim związanego) staje się kwestią polityczną. Jego negacja, odbierana jest jako atak na uniwersum symboliczne, to zaś często pokrywa się - w umysłach wierzących - z realnym. W ten sposób religii udało się utrzymać swój mitotwórczy status. Bo prywatne jest dziś publiczne. A publiczne jest polityczne.
Niektórzy ludzie tzw. wierzący uważają, że ich religijne uczucia należy chronić. Choć z punktu widzenia psychologii absurdalnym jest twierdzić, że można obrazić stan psychiczny, tysiące religijnych ludzi kompletnie to ignoruje i żąda dla swych przekonań prawnej ochrony. Nie chodzi tylko o swobodę ich głoszenia ale o uniemożliwienie jakiejkolwiek krytyki zarówno treści, jak i związanych z nimi symboli. I tak wizerunek proroka albo spersonifikowanego boga (lub przedmiotu z nim związanego) staje się kwestią polityczną. Jego negacja, odbierana jest jako atak na uniwersum symboliczne, to zaś często pokrywa się - w umysłach wierzących - z realnym. W ten sposób religii udało się utrzymać swój mitotwórczy status. Bo prywatne jest dziś publiczne. A publiczne jest polityczne.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz