Wrocławskie Centrum Reanimacji Kultury (dawniej Freedom) będzie w tym roku świętować 10 urodziny. CRK to projekt tworzony przez ludzi ze środowiska anarchistycznego, poniekąd na gruzach skłotu Rejon 69. Dlatego, mimo częściowej instytucjonalizacji (kolektyw wynajmuje budynek od miasta za symboliczną opłatą), nadal możemy tu mówić o oddolnym działaniu, samoorganizacji i DIY.
CRK to setki koncertów, wystaw, imprez, pokazów filmów rocznie, a także baza dla wielu ruchów i inicjatyw społecznych. Jest to miejsce otwarte na ludzi, a także do ludzi wychodzące (np. poprzez projekt świetlicy dla dzieciaków z dzielnicy Wrocław Nadodrze). Wieloletnia, wszechstronna aktywność zbiera plony, a CRK zdobywa nagrody i wyróżnienia za swą działaność (np. http://www.g-punkt.pl/Artyku/wybierz_najlepszego_dolnoslaskiego_animatora_kultury/1 ).
Wrocławscy aktywiści tworzą coś w rodzaju alternatywnego domu kultury, zarządzanego jednak oddolnie, kolektywnie, bez szefów i etatów, no i bez wyścigu o granty - prawdziwej plagi rodzimych NGOsów . Niektórzy mogą zarzucić Wrocławianom działanie wyłącznie w sferze kulturalnej, kosztem innych aktywności związanych z ruchem wolnościowym. Nawet jeśli można się z takim zarzutem zgodzić, to i tak powinniśmy dostrzec najważniejsze: CRK pokazuje, że można tworzyć i animować kulturę wolną, w oparciu o etykę DIY. Każde prospołeczne wyjście z własnego getta powinno być doceniane. I dlatego wspieram CRK.
CRK to setki koncertów, wystaw, imprez, pokazów filmów rocznie, a także baza dla wielu ruchów i inicjatyw społecznych. Jest to miejsce otwarte na ludzi, a także do ludzi wychodzące (np. poprzez projekt świetlicy dla dzieciaków z dzielnicy Wrocław Nadodrze). Wieloletnia, wszechstronna aktywność zbiera plony, a CRK zdobywa nagrody i wyróżnienia za swą działaność (np. http://www.g-punkt.pl/Artyku/wybierz_najlepszego_dolnoslaskiego_animatora_kultury/1 ).
Wrocławscy aktywiści tworzą coś w rodzaju alternatywnego domu kultury, zarządzanego jednak oddolnie, kolektywnie, bez szefów i etatów, no i bez wyścigu o granty - prawdziwej plagi rodzimych NGOsów . Niektórzy mogą zarzucić Wrocławianom działanie wyłącznie w sferze kulturalnej, kosztem innych aktywności związanych z ruchem wolnościowym. Nawet jeśli można się z takim zarzutem zgodzić, to i tak powinniśmy dostrzec najważniejsze: CRK pokazuje, że można tworzyć i animować kulturę wolną, w oparciu o etykę DIY. Każde prospołeczne wyjście z własnego getta powinno być doceniane. I dlatego wspieram CRK.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz