wtorek, 15 grudnia 2009

LOTTA CONTINUA

Choć temat „globalizacji” i różnych form oporu wobec jej neoliberalnego wariantu wydawał się wyczerpany, niespodziewanie powrócił z dużą siłą wraz z globalnym kryzysem finansowym oraz eskalacją walka społecznych m.in. w Grecji. Media głównego nurtu wspominają zdawkowo o policyjnych opresjach w Kopenhadze, w kanałach światowych serwisów informacyjnych przebijają się wzmianki o zamieszkach w Grecji, od czasu do czasu wspomina się o ruchu lokatorskim – wszystko to jednak traktowane jest jako margines, nadal niegroźny dla istniejącego systemu politycznego. Kryminalizowanie i ignorowanie społecznego oporu jest szczególnie widoczne w polskich mediach. Czy widzimy w naszych serwisach informacyjnych skandaliczne zachowanie policji pacyfikującej pokojowe protesty w Danii? Czy z jakimkolwiek komentarzem spotkało się bezpodstawne otoczenie Christianii i użycie gazu łzawiącego oraz armatek wodnych? W polskich mediach dużo mówi się o obecnym szczycie klimatycznym – o bezczelności gospodarczych potęg, niemocy biednych państw i spekulacjach na temat rzeczywistego wpływu emisji CO2 na globalne ocieplenie. Dziennikarze wytykają złą organizację, informują o skargach NGOsów na brutalność („nadgorliwość”) policji – ale oprócz samych informacji o zwiększeniu uprawnień policji podczas szczytu i ich dopuszczalnej krytyki, nie analizuje się już skutków wprowadzenia tych przepisów. Tematami dnia są przepychanki polityków oraz komunikaty agencji rządowych. Nawet atak na premiera Silvio Berlusconiego nie staje się punktem wyjścia do zastanowienia się nad źródłem społecznej frustracji. Ot, to robota człowieka chorego psychicznie – nawet papież czuł się w obowiązku potępić „zamach" i życzyć jednemu z najbardziej znienawidzonych, skrajnie prawicowych polityków „wszystkiego dobrego”.

Media usilnie próbują skryminalizować biedę i marginalizować desperację przeciwników neoliberalizmu, w ramach „pluralizmu światopoglądowego” czasem zapraszając do studia jakiego „lewicowego intelektualistę”. Nawet zazwyczaj drapieżne i skłonne atakować (neo)liberalizm radio TOK FM ciągle zaprasza do prowadzenia programów ekonomicznych apologetów „niewidzialnej ręki rynku”. Tak jakby kryzys był „do przeczekania”, a system społeczno – ekonomiczny w zasadzie miewał właśnie okres „błędów i wypaczeń”.

Ale kiedy zamykamy oczy, nie znaczy to że problem przestaje istnieć. Na całym świecie wybuchają zamieszki, organizują się lokatorzy i robotnicy, odpowiedzią na coraz większą kontrolę i inwigilację są płonące samochody i wybite szyby w centrach handlowych. Ta „grupa chuliganów” wciąż rośnie. I będzie rosnąć stale, wraz z zaostrzaniem się antyspołecznej polityki władz. Niszczenie „własności prywatnej”, starcia z policją, okupacje biur polityków i budynków uniwersyteckich – oto odpowiedź na gentryfikację i komercjalizację przestrzeni publicznej.

Pamiętajmy paryski maj`68, pamiętajmy grecki grudzień`08, zapamiętajmy duńską końcówkę roku 2009. Walka się nie kończy, wybucha gdzie indziej

2 komentarze:

  1. system nas otacza i każdy z nas za swój sposób zaczyna go odrzucać, zaczyna walczyć i nawet jak w nim tkwimy, to jest iskierka nadziei ,że to się zmieni. Tylko, że nie wszyscy są tego świadomi... cóż, cała nadzieja w nas! Walka trawa, co??

    OdpowiedzUsuń
  2. o tak :P i Agata tez w swym blogu znalazła miejsce na podobna refleksję :P sa iskierki, teraz trzeba tylko benzyny :)

    OdpowiedzUsuń